Plany już są, wystarczy je krok po kroku zrealizować. Dwumiesięczna praca nad morzem, wrześniowy wyjazd na Mazury i naładowanie baterii na kolejny semestr.
Perturbacji w życiu prywatnym niewiele.
Oczyściłam swoje serce z przeidealizowanego zauroczenia. Jego czar prysł po kilku bliższych spotkaniach sam na sam. Nie spodziewałam się, że mogę go aż tak upiększyć.
Rzeczywistość mnie boleśnie rozczarowała. Oczywiście z perspektywy czasu dostrzegam w tym korzyści, uwolniłam się od chorych i wyczerpujących iluzji. Pozostaje jednak, gdzieś na dnie, poczucie pustki i smutku, że nie wyszło tak jak sobie planowałam, że jestem sama.
Towarzyszy mi nawet poczucie winy, że to we mnie jest problem, że to ja jestem barierą nie do pokonania.
Może nie potrafię się wystarczająco otworzyć na drugiego człowieka, tym bardziej jeśli on mi się podoba i mi na nim zależy. Na siłę próbuję mu się przypodobać, zaczynam, aż nadto, angażować się w jego osobę i zainteresowania, często porzucając bądź spychając na boczny tor swoje Ja. Wychodzę ze swojego bezpiecznego, niszowego, zaściankowego strychu, taka bezbronna i narażona na ciosy bezlitosnego, zimnego, wyrafinowanego świata ludzi bezwzględnych i okrutnych, mających za nic szczere, prawdziwe uczucia.
W cenie jest plastik i metal, panno M.!
Targana podmuchami mroźnego wiatru szukam schronienia w jego ramionach. Może właśnie to jest błąd, nikt nie lubi ofiar, trzeba być silną jednostką lub przynajmniej stwarzać takie pozory. Tylko, czy zależy mi na tym, by ktoś pokochał pozór, maskę nałożoną na wrażliwą twarz M.?
Jak zawszę kończę zawieszona w próżni, bezruchu, nicości.
Początkowo przepełniona wolą walki, z uśmiechem i radością w sercu, z każdym dniem marnieję, tracę ferwor, zapał do walki o jego zainteresowanie. Ile można się wspinać na palce, słodko patrzeć w oczy, penetrując dogłębnie zakamarki Jego duszy, skoro on nie czyni tego samego? Jedna osoba nie rozpali ogniska, nie wystarczy drewno i palenisko, potrzebna jest iskra. Jak mogłam się aż tak pomylić w ocenie jego struktury, budowy osobowości? Jak mogłam tak lekkomyślnie stwierdzić, że pasuje do mnie, że jest wręcz idealny, komplementarny?
Mogłam, Jego zewnętrzna powłoka mi to umożliwiła, spotęgowała, początkowo niewinną, fascynację.
Najgorszy jest fakt, że to znajomi dodatkowo utwierdzili mnie w przekonaniu, że to właśnie on jest moją drugą połówką, Panem idealnym, dopasowanym, szytym na miarę itp.
To podsycenie nadziei rozbudowało przejaskrawiony, przepełniony kolorami tęczy obrazek, tak odległy od oryginału.
Nie widziałam go dwa tygodnie, dlatego jestem taka chłodna, wręcz lodowata, surowa i bezwzględna w ocenie.
Odizolowanie pomaga uporządkować siebie, zneutralizować wszystkie wątpliwości, troski, płonne nadzieje i złudzenia.
Jestem wolna, oczyszczona... Dopóki go nie zobaczę, nie usłyszę jego głosu, który pieści moje podbrzusze, nie zobaczę jego perłowego, szerokiego uśmiechu i nie dotknę jego szorstkiej skóry jestem bezpieczna i względnie uporządkowana.
Pozostało 6 dni do wyjazdu.
Thin Lizzy - Still in love with you.
Perfect - Spać nie mogę ani jeść.
Lady Pank - Tacy sami.
Dopisek z dnia 01.07.2010r.
Spotkałam się z nim.
Rozbił mnie w eMowy pył.
Odwyk dwumiesięczny idealnym wyjściem z tej wyniszczającej zażyłości.
'Chciałabym być n i e w i d z i a l n a'
Name:

Komentarze:

07.07.2010, 21:59 :: 77.112.36.113
przy-kubku-kawy
Skoro nie możesz wyzbyć się myśli o Nim, to może warto zaangażować się jednak w tą znajomość?

07.07.2010, 11:25 :: 188.47.9.116
maff
Może nie warto idealizować, tak samo jak nie warto odrzucać, bo nie jest uszyty na miarę. Trochę dystansu i chęci poznania. Ale to łatwo tak pisać.
Ciepło w podbrzuszu prawdę ci powie.

01.07.2010, 12:34 :: 89.76.218.69
kornelie
porównania faceta do dziurawego dzbana jeszcze nie słyszałam, ale pewnie to trafne określenie ;) co do książek i filmów - na początek pewnie będą dosyć sztampowe, jednak liczę na to, że pisanie o nich zmobilizuje mnie do poznawania. Jestem kinomanką, melomanką, zapartą czytelniczką, jednak nie zawsze miałam dużo czasu i nie byłam w stanie trafić w dobre książki. Jeżeli polecasz coś - proszę pisz!

01.07.2010, 07:47 :: 77.114.72.229
adi
szkoda, że tak się to skończyło.
ale teraz już nikt Ci w głowie mieszać nie będzie - wyjeżdżasz i na spokojnie chłodnym okiem będziesz mogła spojrzeć.

01.07.2010, 00:24 :: 89.76.218.69
kornelie
piszesz bardzo przejmująco - wciągnęło mnie jak rzadko.

29.06.2010, 12:28 :: 95.41.80.83
adi
więc realizuj swoje plany - naładowanie baterii jak najbardziej się przyda ;)

szkoda tylko tych przeidealizowanych zauroczeń - powinno być inaczej, ale tak jak piszesz niestety najczęściej rzeczywistość rozczarowuje. w tym że się angażujesz nie ma nic złego, druga strona też się zaangażować powinna i wtedy by pięknie było.