Przez tyle miesięcy nie usunęłam konta ponieważ podskórnie czułam, że w przyszłości ponownie tu ucieknę...

Rzeczywistość mnie przerasta, jak zawsze na jesień wszystko wydaje się być wyolbrzymione, brudne, obślizgłe.
Ponad rok 'dawałam radę' - dwa etaty, dzienne, ludzie - wyłączyłam myślenie, a w zamian załączyłam wysiłek fizyczny. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że było mi z tym dobrze. Jednak nie był to stan optymaly - przesadziłam, wszystkiego w moim życiu było: za dużo, za szybko, za długo... Biegłam, biegłam co sił do dnia 20 września br. - nagle przed oczami pojawiło się urwisko. Wróciły bezsenne noce, drastycznie obniżył się poziom własnej wartości i te myśli, że cokolwiek bym zrobiła i tak nie warto.
Name:

Komentarze:

14.11.2013, 05:14 :: 95.160.238.52
via
rozumiem... tak doskonale rozumiem....