Deep Purple, April
Phil Collins, Against all odds
New model army, Lullaby
Peter Gabriel, My body is a cage

Nie chcę kochać.
Tyle we mnie haniebnej uległości...
Od miesięcy zalegają we mnie przytłaczające pokłady słabości i niemocy.
"Samobójczo mu uległa jestem"
Zachowuję się niefrasobliwie, bezmyślnie.
Kokieteryjna, ponętna etykietka 'miłość' wyciszyła moją intuicję i pozbawiła mnie [i tak nikłych] zasobów racjonalizmu.
Nieobligatoryjnie, bez przymusu otworzyłam się na drugiego człowieka.
Utwierdziłam się w złudnym przeświadczeniu, że to właśnie On jest tym kompatybilnym, tak długo wyczekiwanym, upragnionym, komplementarnym osobnikiem.
Płaszczyzny, które nas łączą, scalają przyczyniły się do tego, że bezwarunkowo się nim zachłysnęłam.
[W następstwie mam czkawkę i objawy zatrucia].
Na swoje usprawiedliwianie mam tylko to, że pierwszy raz spotkałam człowieka mającego identyczne zainteresowania z moimi, posiadającego podobny, niezachwiany pogląd na świat, życie i swoją osobę.
Suplementami są również wielowymiarowa osobowość, czar, urok, figlarne spojrzenie i wiele innych męskich atrybutów.
Nie sposób jest mu się oprzeć.
Jednakże po kilku miesiącach z nim spędzonych zalety wyblakły, co gorsza, przeobraziły się w karykaturalne, monstrualne wady.
Wielowymiarowa osobowość pretenduje o ciągłe zainteresowanie i nieustanne łechtanie ego.
Czar, urok są zgubą dla kobiety z takimi pokładami uległości.
Podporządkowuję się w każdym wymiarze, tracąc tym samym swoją osobowość i z każdym dniem coraz bardziej upodabniając się do półpłynnej, galaretowatej substancji.
Unicestwienie jest bliżej niż początkowo zakładałam.
Figlarne spojrzenie kruszy mur skrupulatnie budowany przez minione dni osamotnienia, przedziera się do wewnątrz i zadaje dotkliwe ciosy. Rozrywa tkanki, niszczy komórki, doprowadza moje ciało do dezintegracji.
["Wygięła się do wewnątrz bezpowrotnie elipsa ma"]

Konfabulacje nieznacznie łagodzą ból i zmniejszają poczucie bezsensu...
Name:

Komentarze:

05.04.2011, 16:30 :: 155.158.49.52
beti
ojej, mała, nie analizuj milosci, nie da sie jej zmierzyc, zdefiniowac, ubrac w slowa. i nie mow, ze nie chcesz. jest pusto bez tego. jakiekolwiek by mial wady, pamietaj - Ty tez masz. jak kazdy. trzeba go przyjac calego, z tymi slabszymi stronami tez.

02.04.2011, 09:24 :: 77.112.160.56
adi
po jakimś czasie kryzys i refleksje nad różnymi aspektami życia z drugą osobą po prostu przyjść muszą. jeśli z tego obronną ręką wyjdziesz to znowu będzie więcej dobrego i skończą się tego typu dywagacje.