Pęka serce me, gdy słyszy Reissa-Strachy na lachy.
W sekundzie obrazy zamagazynowane w błogiej i pojemnej przedświadomości wydobywają się na powierzchnię.
Gryzą, rozszarpują M. od środka.
Poziom norepinefryny wzrasta, żyły rozrywa, z oczu wypływa substancja szklista i koniec, bezdech.
Przywrócenie czynności życiowych, wdech, wydech, wdech.
Zielone światło.
To miasto ją dusi, ogłupia, wykańcza.
Codziennie oddaje mu 2 litry osocza, 3 metry sześcienne tlenu, 1 stęsknione, zalęknione serce.
Docenia to, a jakże!
M. uzyskała całodobowy i nieograniczony dostęp do dwutlenku węgla.
Hiperkapnia i kolejny bezdech.
Szum w uszach, przytłumione dźwięki powyższej piosenki, uniesienie.
Uczucie porównywalne do wesołego miasteczka.
M. rozsiada się wygodnie na krzesełku karuzeli, stopniowo maszyna nabiera prędkości.
Początkowo rozentuzjazmowana, z każdą kolejną minutą spostrzega, że karuzela nie zwalnia.
Nie można już podziwiać pięknej łąki, ludzi patrzących na nią z dołu; wszystko rozmazane, zanika rzeczywistość.
Karuzela, krzesełko, M. odrywają się od ziemi.
Ulatują w przestworza.
Jak motyle.
Człekokształtne, poczwarkowate motylki.
Jasnobłękitna przestrzeń, odurzające powietrze i nic poza karuzelą, krzesełkiem i M.
Przeszywająca cisza.
Nikt nie płacze, nie nawołuje z odległego już lądu.
Przecież to tylko drewno i stal.

Jak w takich okolicznościach nie zatracić pogody ducha?

//Szukając inspiracji w jazzie...
Name:

Komentarze:

06.11.2009, 11:57 :: 155.158.49.52
gdy-boli
mi serce dygocze przy Moralnym salcie.

31.10.2009, 09:41 :: 95.40.221.245
adi
ano można nie zatracić, jak się przestanie na negatywach całą uwagę skupiać, a zacznie się ze słonecznej strony życie podziwiać.
może nikt nie płacze i nie nawołuje, bo wszyscy wiedzą, że ta karuzela to taki teleporter do innego lepszego świata i dlatego nie chcą Cię do tego co Cię tak odrzuca i zniewala zawracać?
więc teraz już będzie tylko lepiej.