Artur Rojek: Zamiana, Alexander, Cisza i wiatr, Good Day my Angel.

Stoi na krawędzi.
Powoli przechyla brodę, spogląda w dół.
Skoczy. Nie. Skoczy.
E, zbyt błahe rozwiązanie, prymitywne, upraszczająco-komplikujące wszystko.
Odejdzie z godnością [o ile można mówić tutaj o takich udogodnieniach] tylko wtedy, gdy wypełni oczekiwania, które przed nią postawiono.
Zawyżone.
Należy podjąć próbę przebicia głową muru!
Przyda jej się po śmierci nienaruszony płat czołowy?
Niekoniecznie, a takim brutalnym, niezbędnym sposobem autodestrukcyjnym zachowa dobre imię wśród żywych, ponosząc przy tym niewielkie straty. Ot, tylko ugadzając w istnienie swojej jednostki ze śladową ilością honoru i chloru.

Pozornie monotematyczna codzienność niezauważalnie, systematycznie i bezboleśnie przemieniła przygłupią M. w bestialsko usposobioną psychopatyczną zołzę, która w akcie obrony, mimo wielu prób wyciskania, nie poczuła smaku słonych łez.
Pragnąc zutylizować brud przenikający do niej z zewnątrz rozpoczęła długoterminowy proces składowania i upychania smogu wyziewów ludzkich, pochłaniający decymetry sześcienne tlenu.
Dusząc się, upchała to w zakamarkach [tak słabej przecież] psychiki.
W efekcie tych ewolucji chemicznych, M. uodporniła się na truciznę bezwzględności i bezczelności ludzkiej, stając się gladiatorem, tytanem, herosem absurdu.

Imię męskie wyrywa M. z półmroku i uśpienia.
Brzmienie tych pięciu liter wbija jej milion igieł w serce, mózg, żyły, prawy jajnik, stopy, usta, rzęsy[?], by po chwili znów wprowadzić ciało w stan hibernacji.

Śniadaniem jest pragnienie ucieczki [tam], kolacją uczucie kajdan przy kostkach.
Name:

Komentarze:

23.06.2009, 12:38 :: 91.205.247.86
beti
witaj po przerwie M. :*

19.06.2009, 20:51 :: 83.22.123.96
duch-slovenii
celery moja Kochana ;****

dziekuje, kopniak podziałał :)

18.06.2009, 09:26 :: 77.113.130.149
adi
aj tam, jeśli o zakochanie chodzi, to trzeba się zakochać z wzajemnością, a nie rozpaczać z powodu tego czego mieć nie można

18.06.2009, 09:23 :: 77.113.130.149
adi
zaczynam się o Ciebie bać, bo coś ewidentnie nie jest tak jak powinno.