05.10.2006 :: 16:45 | Link | nie krzycz. (1)
p*
*cenzura.
 
 
a może siebie też powinnam ocenzurować?


05.10.2006 :: 21:20 | Link | nie krzycz. (4)

Wiesz,

widziałam w szkole dziewczynę w ... ciąży

i, cóż

najpierw śmiałam się,

że wpadła,

że...

nawet nie wiem co mnie tak śmieszyło.

 

A teraz ją podziwiam,

że nie usunęła,

że ma odwagę to dziecko

urodzić i wychować.

 

/patrzę na Ciebie, ale nic nie widzę/



06.10.2006 :: 22:49 | Link | nie krzycz. (7)
czy ciągle jeszcze warto 
zmuszać się do oddychania?

 /  b  e  z  d  e  c  h  /


07.10.2006 :: 23:39 | Link | nie krzycz. (6)
z każdym coś niepokojącego się dzieje. 
przyczyna to opadające żółte liście 
z jeszcze zielonych tak niedawno drzew. 
i ten wiatr wychładzający nasze ciała 
do nienaturalnej temperatury. 
małe krople rozbijające się 
i spływające po szybie naszych okien, 
naszego świata. 
napawają nas smutkiem i lękiem wewnetrznym. 
przed czym, mi sami tego nie wiemy 
i dlatego się boimy. 
achromatyczny jest ten świat. 
ale już za pięć, 
sześć miesięcy pojawi się zieleń 
i nadzieja. 
do tego czasu pielęgnujmy ją 
w naszych sercach. 
kojącej nocy...


11.10.2006 :: 12:31 | Link | nie krzycz. (7)
Ono wczoraj oglądałam. 
i nadal pod wpływem tego filmu jestem.
wspaniały jednym słowem.
takie filmy kocham.
 
pozdrawiam wszystkich. 
chora jestem, 
wiec mnie tu nie bedzie ...
 
buziaki.


13.10.2006 :: 00:08 | Link | nie krzycz. (11)

Wiesz, ostatnio zachowuję się jak małe dziecko...

Zasłaniam oczy i myślę, że nikt mnie nie widzi.

A to nieprawda!

Widzą mnie.

W ich głowach kreuje się obraz dziwnej nastolatki,

stojącej na przystanku autobusowym,

marzącej by  być niewidzialnym człowiekiem.

Ale czy oni nie zasłaniali sobie oczu palcami?

Przecież każdy,

jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie „na pewno”

każdy człowiek tak kiedyś zrobił lub chociaż o tym marzył.

Jeden chciał nic nie widzieć,

a inny zapragnął zniknąć tak jak dziecko

bawiące się z mamą w chowanego.

Zasłaniasz oczy i Cię nie ma.

Czary!

Ale jesteś.

I to mnie zirytowało.

Ja siebie przecież nie widzę,

więc jak to możliwe by ktoś inny mnie obserwował...

To działa także w drugą stronę.

Ja coś widzę, o czymś wiem, coś czuję i mam świadomość,

jestem pewna, że to istnieje.

Natomiast człowiek stojący obok mnie,

patrzący w tą samą stronę tego nie zauważył, nie widział, nie słyszał.

To są dopiero czary, nieprawdaż?

Inni nazywają to paranoją lub halucynacjami.

Ale ja wolę magiczne wytłumaczenie.

Nie chcę dorastać, nadal wierzyć w Świętego Mikołaja chcę!

Także w krasnoludki, dobre wróżki, skrzaty, duchy, w Boga...

W dobrych ludzi chcę uwierzyć by móc im zaufać. 

 I w lepsze jutro.

 

„aby życie mi nie było obojętne,

abym zawsze kochał to co piękne,

pozostawił ciepły ślad na czyjejś ręce...”

 

 

Słodkich snów.

 

Twoja M.


"wszyscy staraja sie wejsc w jej głowe i zrozumiec..."
18.10.2006 :: 13:29 | Link | nie krzycz. (8)

"wszyscy staraja sie wejsc w jej głowe i zrozumiec..."

 

Ja wierze, ale w nie takiego Boga jak Ty.

Chcę wierzyć w to,

że ktoś mnie kocha i nade mną czuwa.

W to co Kościół nam przekazuję nie wierzę.

Nie akceptuję tego.

Po prostu.

Ale w coś wierzę.

Bo człowiek musi w coś wierzyć,

musi komuś powierzyć swoje  smutki, marzenia, radości.

I wierząc w taką istotę człowiek nigdy nie będzie sam.

Ludziom łatwiej jest uwierzyć,

że ich życie jest w rękach kogoś innego.

Czują się wtedy bezpiecznie i lekko,

bo jak coś nie wyjdzie to zawsze mogą  zrzucić winę na tą istotę.

Bo nikt nie chce być odpowiedzialny tak w pełni za samego siebie.

Za duży to ciężar jest.

 

Każdy ma swoją ulubioną piosenkę, taką o sobie.

Kiedyś napisałaś mi, że słuchasz Ani Dąbrowskiej.

Moja piosenka  z jej repertuaru to Inna.

I cały czas zastanawiam się ile jeszcze osób kocha tę piosenkę...

 

Nadzieją się z Tobą podzielę, taką iskierkę Ci dam.

Bo ja kocham się dzielić, nawet tym czego prawie nie mam.

Taka ze mnie altruistyczna egoistka.

 

P.S: polowanie na Dom nad rozlewiskiem zaczęłam.

 

Pozdrawiam

 

Twoja M.


nicość
23.10.2006 :: 12:40 | Link | nie krzycz. (13)

"a te dni ciszy, które które dzielą nas, podpowiadają mi złe obrazy..."

Stworzona w nicości zostałam to i w niej pozostanę.
Oto me zakichane przeznaczenie.
Być nikim, nic nie znaczącym robakiem ludzkim,
który kiedyś użyźni tę o to ziemię,
na której w następstwie nic nie wyrośnie.

Nic-wyraz przeklęty,
opluty przeze mnie tysiąc jeden razy a nadal suchy pozostał. Wyciera twarz i patrzy z triumfem w me zapłakane,
zamglone, nieobecne oczy.
Co w nich widzi pojęcia nie mam i się nie dowiem,
bo więcej nie zmarnuję na niego swojej śliny.
Zamagazynuję ją, poczeka w zacisznym miejscu,
by po pewnym czasie zostać użytą.
Przetransportowana zostanie na twarz tego złośliwego, wstrętnego,
zakłamanego człowieka.
Z satysfakcją moje enzymy trawienne będą wchodziły w reakcje
żrące z jego skórą.
Zjem go nie dotykając nawet jego ciała moimi blado różowymi ustami.
Sama przyjemność!
Ów człowieczek stanie się nicością.
Więc uważaj by nie stać się dla mnie takim osobnikiem.

Wszystkich wkurzam, do szału i płaczu doprowadzam.
Nikomu potrzebna nie jestem.
Zbędna się czuję, dziwisz się?
Taką niczyją, wstrętną M. jestem, ohyda!
Po śmierci trafię do zbiorowej mogiły jak Mozart.
Teraz wykrwawiam się, brudna krew ze mnie ucieka strumieniem.
/Filtracja M. rozpoczęta./
Oczyszcza się ciało tej schizofreniczki.
I po jaką cholerę się pytam grzecznie?
A niech się zapcha jakiś kanalik!
Przypuszczalnie wtedy M. by wybuchła, tak zwyczajnie,
z nadmiaru krwi i tłuszczu.
O tak!
Tkanki tłuszczowej w M. stanowczo za dużo jest!
Wszystkie jej organy i komórki w tłuszczu pływają.
Ona po prostu obrasta w tłuszcz tłuszczem tłustym będącym.
Za dni kilka proces oczyszczania ścieków zakończy się i ponownie
zastuka M. do wrót normalności, jej normalności...
Na powrót wyciszy się, oddychać spokojnie zacznie.
Chociaż Ona mogłaby zaprzestać wykonywać tą nudną,
monotonną czynność.
Jej to niepotrzebne jest, bo jakże wspaniale czuje się nie oddychając...
Ale żeby stan ostateczny wspaniałości uchwycić
trzeba by M. zamknąć w próżni całkowitej zamknąć.
Serce przestałoby bić i nastałaby upragniony przez wszystkich
zgon M. i wszech_obecna cisza.
Zastanawia się ile osób jej śmierci pragnie,
ilu osobników płci męskiej pistolety z tłumikiem przykręcanym kupiło,
a ile kobiet cyjanku do błyszczyka M. dosypało...
_________________________________________________
"zapomnicie, że byłem tu"

odbijam się od dna.
29.10.2006 :: 21:20 | Link | nie krzycz. (3)
Ha! Pojęcia nie mam dlaczego piszę.
Może dlatego, że długo nie dawałam długo znaku życia.
Być może…
Tak, chyba z tego powodu otworzyłam edytora tekstu
i zaczęłam nerwowo naciskać przyciski klawiatury.

Myślą przewodnią tego wpisu jest zdanie oznajmiające
o następującej treści: jeszcze oddycham.
Tylko tyle mam do przekazania.
Żegnam.

P.S: Cieszę się niezmiernie, że B. powróciła.
Cieszę się kochana.
Całuję mocno.
Acha, odzywajcie się do mnie na gg,
ponieważ listy kontaktów nie mam.

Pozdrawiam, Wasza M.

...zmęczonych ust
30.10.2006 :: 22:50 | Link | nie krzycz. (12)
w szpitalu jestem, pod telefonem 509677364. Pozdrawiam, Wasza M.
__________________
Głowy ból powrócił.
Do tej pory czaił się za rogiem,
czekał w ciemnym,
wilgotnym miejscu na dogodny moment by zaatakować.
Ponownie mną zawładnąć.
Uciekać nie ma gdzie,
przecież cała ta chora sytuacja w mózgu mym zachodzi!
A w nim jest wszystko,
nawet fakt czy lubimy zapach czereśni.
Nie ma schronienia przed tym bólem fizycznym
z domieszką psychicznego.
A może na odwrót?

Mętlik ogólny mam.
Ktoś wszystkie moje zamknięte do tej pory
na srebrny kluczyk szuflady,
a raczej ich zawartość,
na środek strychu [mojego świata] wyrzucił i się cieszy!
Jak ja to wszystko uporządkuje?
Chuligan, w dodatku nalepki z podpisami pozrywał i skąd ja mam wiedzieć co gdzie powkładać!?
Obawiam się, że sama jestem tym zbirem,
więc tylko na siebie zła powinnam być.
Chaos, który stworzyłam to w pewnym sensie niemy krzyk rozpaczy.
Czuję się ja ptak,
który utracił skrzydła nie poznając jeszcze
ich znaczenia dla swojego istnienia.
Takim małym, bez skrzydlatym wróbelkiem jestem,
który nie wie jeszcze nic o życiu a już ma go dość.

Przez przypadek dopuściłam do swych myśli prawdę
z kolcami róży uschniętej.
Marzenia się nie spełniają, oto me odkrycie.
Cała filozofia życia mojego oparta była
na marzeniach, złudzeniach…
pst!
Iskierka zgasła.
Iluzja rządzi moim światem, kreuje obrazy,
które z rzeczywistością mało wspólnego mają.
To obrzydliwe uczucie,
ta wiedza, że w sześcianie zbudowanym z zakłamanych wspomnień żyjesz.
Taki głaz dwutonowy na Ciebie [lezącego już] spada z prędkością światła świetlistego
i bum!
Prawda, że wspaniałe odczucie?
Żyję w koszmarze baśniowym bajką nie będącym.
Gatunkiem podchodzi bardziej pod parodie istnienia.

Z wyrazami szacunku, Wasza M.